... o zyciu ... o kobietach ... o podrozach w czasie i przestrzeni ... o czasie i o przestrzeni ... Przemyslenia i zlosci kobiety mobilnej geograficznie ze juz sama nie wie czasami gdzie jest?!
niedziela, 20 maja 2012
Ten "dzien" ... kulinarnie

Przez zoladek do serca. Kulinarna droga w kolejny rok zycia. Ah latka leca.

  • Piatek, 18 Maj - paczki/niespodzianka od kumpla z pracy (kiedys tam wspomnialam, ze lubie, ze w Polskim sklepie, ze daleko mam wiec nie bywam) i nagle laduje na moim stole 15 wielgachnych paczkow z roza. Obdzielilam office, zostawilam 3 dla C. i do teraz oblizuje palce...
  • Sobota, May 19 - sniadanie "na trawie" do lozka: buleczki, pasztet-mus z truflami, polskie kiszone ogorki i kawa z kardamonem. Wprawdzie zalane na amen ketchupem (Pudliszki, jakby nie bylo) przez C. (ktory ma inne pojecie "kanapka" niz ja) ale niemniej pyszne...
  • Sobota, May 19 - kontunuacja w siodle o poranku, z pelnym zoladkiem po lesie i lakach. Sniadanie miesza sie w brzuchu, ale w glowie nagle cisza i spiew... a potem "farmers market" i swieze truskawki prosto z pola z Crem Fraise i cynamonem...
  • Sobota, May 19 - i w koncu kolacja (caly dzien "prawie" nic nie jadlam). Romantycznie po wodzie z widokiem na Stare Miasto i stolice. Namieszalam rybe z prosiakiem i popilam obficie winkiem. Zatanczmy jeszcze jeden raz, ostatni raz nim skonczy sie ten "bal"...
  • Niedziela, May 20 - dzis lokalnie, baza wojskowa "Obamy" i pokazy, a dla mnie fajne miejsce na piknik. Greckie zarcie, pifko i lody...
  • Niedziela, May 20 - a na kolacje zrobilam sobie/nam bigos z mlodej kapusty z zeberkami, do tego bagietka z ziarnami i ciekawy drink...
piątek, 11 maja 2012
P.S.

Zagryzam Kit-Kat Wasabi koloru zielonego prosto z Tokyo i wypelzam na powierzchnie. Zasluzony weekend pani Minister. Ha.

Gra SENSE

Dorosli tez maja swoje gry. Trzy dni uczestniczylam w grze symulacyjnej organizowanej przez State Department i Agencje Strategicznego Rozwoju (US). Fikcyjne panstwo X, miedzynarodowa smietanka od Banku Swiatowego, ONZ, lokalne NGO i NATO, po lokalnych graczy (przedstawicieli swiata biznesu, bankow i lobbystow) i ja.

Mianowali mnie Ministrem Finansow, druga po Prezydencie. Trzy dni bylam w ogniu walki o ekonomiczno-polityczta stabilizacja panstwa X. 8 lat pozniej (3-7 minut na miesiac realnego czasu) komputery pokazaly co pokazaly. Nie bylo zle. Jakos sie udalo wszystko poprawic, choc panstwo zrodzilo sie w bolach. 

Bylo tak intensywnie dla mojej roli (bo inni, np. investorzy sie przynudzali) ze nie mialam czasu ani na siku ani na jesc ani na kawe czy gleboki oddech. Zjadlam czekoladke z glodu ze stolik aprzeciwnej partii, oskarzono mnie o branie lapowek. Po powrocie do domu (prawdziwego) padlam jak mucha o 19 po dobranocce i nie wstalam do rana.

Po trzech dniach, sukcesach panstwa X i atakach terrorystycznych, po 3 dniach na kawie, bez sikania, na wysokoch obrotach nabawilam sie bolu glowy.

Zastanawiam sie, czy moja obecna praca taka nie-stresujaca czy za bardzo wcielilam sie w swoja role. A moze minelam z powolaniem?

18:01, siewasi , Ja
Link Komentarze (1) »
sobota, 05 maja 2012
Closure

Fortuna kolem sie toczy.

Moj ukochany C. doczekal sie, nie czekajac, bo ostatnie 6 lat (tak juz tyle ze mna wytrzymal LOL) staral sie zapomniec. Nieoczekiwany telefon, jakas zla passa, jakies choroby i nagle zmiana. Nie ufalam, ale pozwolilam pojechac. Tak wiec byl, wrocil, no i odebral co zawsze bylo jego.

On dostal swoje closure i zamknal jakies niedomkniete sprawy, a ja mam dodatkowy ladny i potrzebny mebel do zagospodarowania w jadalni.

What comes around, goes (back) around.

niedziela, 22 kwietnia 2012
Policyjne dyrdymaly

Zmiany w DC wprowadzili w celach "zarobkowych" smiem mniemac. Wydluzyli czas sprzedazy alkoholu w knajpach, oraz zezwolili na montarz kamer "do mandatow" bez ich oznaczania. Niespodzianka. Zeby bylo ciekawiej, nie za bardzo bylo o tym slychac. Tajemnica "policyjna".

Logika jest przypuszczam taka. Dac sie ludziom spic, a potem wlepiac mandaty jak "sie spiesza" do domu. 

Niespodzianka tez i u nas w skrzynce. Piekne zdjecia (jedno nocne) naszegi Nissana. $250 kazde. Profesjonalnie.

W takim tempie to my nie zarobimy na te mandaty. Taniej (byloby) siedziec w domu. Zycie.

00:57, siewasi , My
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 kwietnia 2012
Kit-Kat - zrob sobie przerwe!

Zagryzam Kit-Kat, a gdzie ta przerwa?

W pracy burdel, naciski i polityka. W domu albo plaza albo szpital. W polityce skandale. W wolnej PL klauzula sumienia dla aptekarzy.

Swiat sie skurwil. Siasc i plakac nie wypada, za duza jestem. Czas na przerwe.

Have a break, have a Kit-Kat.

18:58, siewasi , Ja
Link Komentarze (2) »
środa, 11 kwietnia 2012
Dom otworem stoi

Wrocilam i dobrze mi. Padam na pysk ze zmeczenia, irytuje sie w pracy bo jakies zmiany bez uprzedzenia, a potem wracam do domu i jest dobrze.

Noc we wlasnym lozku, z wlasnym chlopem - bezcenne.

17:33, siewasi , My
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 kwietnia 2012
No i co?

No i Swieta. Jaja (i to jakie), baby (ach te baby), barany (i to ile) i mazurki (polsko-podkarpackie). Slodki balagan z chrzanem.

Niech wiec bedzie smacznie, wesolo i rodzinnie. A ja lece, z baba pod pacha do siebie. U Mamy dobrze, ale nie ma jak w domu.

Alleluja.

czwartek, 29 marca 2012
Teraz

A teraz jest tak. Od 4 dni terapeutycznie tak samo. Poranna przejazdzka albo dwie. Ja, konie, las, slonko i wiatr. Cicho, nic nie slychac...

Odpoczywam i lapie wiatr we wlosy. Balans zycia wraca wraz z optymiznem. Nie jest zle, jest dobrze.

15:47, siewasi , Ja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 marca 2012
Ten obcy

Siedze na lotnisku czekajac na polaczenie do domu (starego) czyli do Rodzicow. Mieszane uczucia. Tesknie, ale ta tesknota utopiona jest w zalach, zlosciach, nieporozumieniach i wiecznej krytyce. Tesknie, ale nie rwe sie do przodu jak kiedy mialam 25 lat i bylam samotna w Azji. Tesknie, ale stresuje sie chyba bardziej czy beda awantury, czy dam rade "sie nie czepiac" i "zagryzac wargi ale nie krytykowac".

Szef wczoraj (bysty chlop) zauwazyl moje rozterki "wakacyjne" i brak nastroju. Ja sama nie wiem czy to wakacje ten wyjazd, czy to obowiazek? A jak obowiazek to czy ja jestem az taka zla? A jak taka zla, to czy to z milosci czy szacunku? A jak kocham, to czy za malo? A on (bystry chlop) na to tlumaczy:

"Wyjechalas, nie wrocias, a oni nawet nie umieja sobie wyobrazic Twoich realiow i dylematow zycia. Nie znaja twoich znajomych, nie wiedza jak mieszkasz, nie "mowia" Twoim jezykiem. Zycie was zmienia, ale osobno stad ta przepasc i chlod mimo milosci i tesknoty.

"Nie znacie sie, jestescie sobie obcy!"

sobota, 24 marca 2012
Dosc

Kolejny etap podrozy zakonczony. Dopijam herbate jablkowa z widokiem i zamiast patrzec za siebie i wspominac "co bylo a nie jest", patrze na to co mam przed nosem (i troche dalej) i na co z utesknieniem czekam w domu "starym" i domu "nowym".

Do zobaczenia / uslyszenia / usciskania / wypicia... Here I come! 

środa, 21 marca 2012
Wyplakalam oczy niebieskie

Nadchodzi zawsze taki dzien na "wygnaniu" kiedy kumulacja hormonow, PMS-ow, stresu, niewyspania i zmeczenia "materialu" siega zenitu i nie da sie juz wiecej. Wtedy placze. Pomaga.

Wypłakałam za tobą
Oczy niebieskie, królewskie i pieskie;
Wypłakałam za tobą
Morze ogromne, lubowne, żeglowne...

Po tym morzu ty płyniesz,
Do mnie ty płyniesz,
Do mnie!

Niech cię dobre bogi!
Niech cię dobre wiatry

I obłoki białe, dobre!
Wszystko dobre, piękne modre!
Na krawędzi ja tu stoję,
Gdy poruszę się, to po mnie.

08:38, siewasi , Ja
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 marca 2012
Siedze sobie

Niedziela. Dzien swiety swiecic. 

Siedze sobie w kafe z widokiem na Niebieski Meczet, slonce opala piegi, turecka kawa w malej filizance przepijam pyszny deser (tym razem nie baklava) i uspokajam skolatane nerwy tygodniem w pracy.

Potem przemieszcze sie na jakis "dachowy" restaurant z widokiem na morze, zamowie kebab, chlebek lavash i zapiekane oberzyny, przepije cherbata jablkowa w malej szklaneczce.

Pamietaj. Dzien swiety swiecic.  

poniedziałek, 05 marca 2012
Zazielenilo sie

Co roku te same slowa. No coz, zazielenilo sie i uroslo kilka drzew. Zonkile kwitna, krokusy juz nie. Magnolie ciesza sie sloncem. Ciesze sie i ja.

Za tydzien wyjazd na dluzej. Bede tesknic.

13:31, siewasi , Ja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 lutego 2012
Wind of change

"The wind of change
Blows straight into the face of time
Like a stormwind that will ring the freedom bell
For peace of mind
Let your balalaika sing..."

Zmiany, zmiany, zmiany. I say change is good. So far, so good. Spimy po 8h, nie ma walki z bezsennoscia i dramatow porannych. Nie ma awantur i problemow zoladkowych. Dopiero 3 dni zmian, a juz lepiej.

Zmiany. Mala ulga. Wind of change. Mam nadzieje za szybko nie "zdechnie".

17:29, siewasi , My
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 20 lutego 2012
A w domu za piecem

Wrocilam z Afrykanskich wojazy chora. Na szczescie nie malaria, a zwykle przeziebienie. Zalatwilo mnie 40C slonce i klima w aucie.

A teraz trzy tygodnie odpoczynku, nim zatopie zeby w Tureckiej baklavie, a potem w Polskiej wiejskiej z chrzanem. A moze sledzik zamiast wiejskiej. Zapachnialo Wielkanocnym stolem.

Odliczam, choc bede tesknic.

czwartek, 16 lutego 2012
Bus boys and poets

A co tam kasa. Moj mezczyzna napisal mi Walentynkowy wierszyk rymowany jak trza.

Cytat maly ponizej, na dowod ze (a) nie klamie i (b) mam super faceta w domu, ktory pisze wiersze i czeka z utesknieniem, az porzuce w cholere ta Afryke i wroce do domu. Jutro wylot.

      I love the way you cuddle.
I love the way you sleep.
I love the way you keep your mouth open,
when you are thinking so deep.

I love all of you,
Your nose, your lips, your hair, your feet.
I will never stop loving you.
You are so amazingly sweet.


I love that I love you.
I have loved you from the very start.
I LOVE ALL OF YOU, every…single …part"

23:06, siewasi , My
Link Komentarze (2) »
wtorek, 14 lutego 2012
Walentynki w Nigeryjskiej "wiosce"

Moj wlasny chlop przyslal mi zdjecie mojej ulubionej czesci jego ciala (nie, nie to co myslicie) i buziaka. Bo bym na smierc zapomniala ze dzis Walenty, i choc nie obchodze, to trzeba zaobswerowac lokalne zwyczaje.

Przy basenie w hotelu impreza, walentynkowy obiad dla par / singli przy waleniu w bebny. Glowa mi peka, nie wiem jak cos przy takim halasie mozna na randce osiagnac.

W miedzyczasie dowiedzialam sie, ze zadna kobieta nie przyjmie kwiatka, bo to bezwartosciowe. Mezowie, chlocy i narzeczeni poza kolacja wreczaja stroje, kapelusze, diamenty i kase. Komercyjnie jak w US.

Bo to co nas podnieca, to sie nazywa kasa.

Cos w tym jest. Nie zaprzeczam.  

poniedziałek, 13 lutego 2012
Zaczytalam sie

Popularne ostatnio w US "Hunger Games" trzy tomiska w tydzien dla mnie sukces. Czytalam w samolocie, a nie lubie. Na lotnisku, tez nie lubie. Skonczylam wczoraj tom III przy basenie zaczepiana przez Nigeryjskich chlopakow, oraz dzwieczyny. Inwazja.

Wyszukalam w necie, ze po polsku przetlumaczyli tytul (filmu, nie wiem czy tez ksiazek) na "Igrzyska Smierci" i chyba nie do konca oddaje to sens ksiazki, choc fakt jest smierc (duzo) i igrzyska.

Tak naprawde jest o glodzie, rodzinie, oddaniu i wladzy.

A teraz sie zastanawiam czy bylabym rebeliantem czy oddanym "niewolnikiem" systemu? A czy urodzona 30 lat wczesniej, bylabym w parti czy aktywna dzialaczka oporu?

Nie wiem. Ksiazke polecam. Filmu jeszcze nie ma do Marca, ale nie sadze by Hollywood sie spisal. Ksiazka to ksiazka.

14:17, siewasi , Ja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 31 stycznia 2012
A moj C. powiedzial...

Love needs "troche slonca"

Za oknem przyjemne 18C i slonecznie

Moze jakos przetrwamy ta "zime" stulecia

A teraz czas na rundke tenisa

21:22, siewasi , My
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
Dodatki na bloga